sobota, 7 listopada 2015

II-To ona

Zegarek wskazywał 7 rano. Wstałem i zacząłem się szykować. Nie można się w końcu spóźnić na pierwszy dzień służby. Po 20 minutach byłem gotowy. Wsiadłem do samochodu i pojechałem na komendę miejską policji we Wrocławiu. Przebrałem się w mundur oficera dyżurnego i udałem się na odprawę. Wcześniej poprosiłem komendanta, by nie przedstawiał mnie przy całej sali. Nie było sensu robić zamieszania wokół mojej osoby, a poza tym sam doskonale umiałem powiedzieć jak się nazywam. Siedziałem z około 15-tką policjantów z różnych pionów. Nagle wszedł jakiś facet. Poznałem, że mamy ten sam stopień. Był wysoki i umięśniony, mimo to, wzbudzał sympatię swoim wyglądem.
-Szefie, można na chwilę?-spytał.
-A to nie może poczkekać 15 minut do końca odprawy?
-No tak nie bardzo.
-A co się stało?-zapytał Stary.
Opuściłem wzrok i robiłem dalsze notatki.
-No bo jest taka sprawa, że...-powiedział niepewnie i zaczął się jąkać.
-Może pomogę?-zapytał melodyjny głos, który już znałem. Natychmiast podniosłem głowę i zobaczyłem kobietę, którą wczoraj spotkałem. Stała ze spokojem spoglądając to na aspiranta, to na komendanta.
-Poproszę-powiedział policjant, który najwyraźniej jeździł z nią w patrolu.
-Tak w skrócie, to chodzi o to-powiedziała wyjmując zza pleców kierownicę samochodu.
Wszyscy oniemieliśmy.
-Mogę wiedzieć jak to się stało?-zapytał Wysocki.
-No bo cofaliśmy i tak trochę nam nie wyszło-odparł policjant.
-Kto cofał?
-Oboje. Mikołaj patrzył w lusterko, a ja kierowałam-odparła piękność lekko się śmiejąc.
Cała sala to chwyciła, bo po chwili każdy się uśmiechał chowając twarze w dłoniach. Nawet komendant, który zaczął coś mówić do patrolu. Cały czas patrzyłem na kobietę, mając nadzieję, że i ona na mnie spojrzy. Udało się. Przesuwała wzrok po sali i zatrzymała go na mnie. Była nieco zdziwiona. Uśmiechnęliśmy się do siebie lekko.
-I macie iść do dyżurne... Ola czy Ty mnie w ogóle słuchasz?-zapytał komendant wyrywając ją z zamyślenia.
"A więc Ola"-pomyślałem.
-Macie iść do dyżurnego zgłosić całą sprawę.
-Tak jest-odpowiedzieli i wyszli.
Do końca odprawy siedziałem myśląc o Oli. 15 minut później byłem już u siebie w gabinecie. Zaznamiałem się ze wszystkim. Nagle ktoś zapukał do uchylonych drzwi, podniosłem głowę a moim oczom ukazała się postać poznanej mi wczoraj kobiety w stroju cywilnym. Miała na sobie amarantową sukienkę do kolan, ciemne rajstopy, niskie kozaki na obcasie na szyi zawinięty czarny komin a w ręku trzymała kurtkę.
-Najpierw ta totalna nieumiejętność samoobrony, teraz ta kierownica. Chyba nie zrobiłam zbyt dobrego pierwszego wrażenia.
-Dlaczego? Najważniejsze to się nie znać na tym co się robi. Jak się człowiek zna, to są problemy. A jak nie, to się wierzy, że się uda.
-Manager?-spytała z lekkim zdziwieniem podając nazwisko autorki cytatu.
-Może na takiego nie wyglądam, ale czasem coś przeczytam.
Kobieta uśmiechnęła się.
-Ola Wysocka-powiedziała podając mi rękę.
-Jacek Nowak-oparłem witając się.
-Jesteś tym nowym dyżurnym?-spytała.
-No tak, to ja.
W tej chwili do gabinetu wszedł policjant z odprawy.
-A to jest mój dowódca patrolu, Mikołaj Białach.
Aspirant uśmiechnął się.
-Mikołaj-powiedział wyciągając dłoń.
-Jacek.
-Nowy dyżurny?-spytał.
-Tak.
-Miło poznać.
-Mi również.
Teraz Białach zwrócił się do policjantki.
-Ja już, teraz Ciebie woła.
-Oho, fajnie będzie-powiedziała.
-Do jutra, panowie aspiranci-powiedziała żegnając się z nami.
-Do jutra-odparłem.
-Pa, Młoda.
Ola wyszła.
-Będzie miała problemy?-spytałem.
-Nie, komendant jest naprawdę spoko. Tym bardziej, że to jej ojciec.
-A więc to nie zbieżność nazwisk?
-Nie. Jak Olka zaczęła pracować na komendzie to oczywiście każdy był uprzedzony, że będzie donosić i mieć przywileje, ale stary jeździ po niej jak po każdym innym i ogólnie to świetna dziewczyna.
-Tylko trochę niepewna siebie-powiedziałem pod nosem.
-Co?-spytał.
-Nic, nic.
-A, no dobra. To w takim razie ja się żegnam, nie przezszkadzam w pracy. Do jutra.
-Do zobaczenia-powiedziałem i podaliśmy sobie dłonie.
Mikołaj wyszedł a ja wróciłem do swoich zajęć. Zapoznawałem się kolejno ze wszystkimi policjantami, przeszukiwałem bazy danych, przyjmowałem zgłoszenia, wysyłałem patrole i tym podobne. O 18 skończyłem służbę i czekając na mojego zmiennika zobaczyłem w drzwiach inspektora Wysockiego.
-Jak tam pierwszy dzień pracy?-spytał wchodząc.
-Dziękuję, w miarę spokojnie.
-Czyli podoba Ci się u nas?
-Tak, fajna atmosfera, przyjaźni ludzie. Sama przyjemność tu pracować.
Wysocki uśmiechnął się.
-No, i takiej odpowiedzi się spodziewałem. Do jutra, Jacek.
-Do widzenia.
Po tym dniu byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony. Świetni ludzie, fajny szef, miła atmosfera i ona...
Za 10 osiemnasta byłem w domu. Wziąłem prysznic i zjadłem kolację. Leżałem w łóżku patrząc w sufit.
"Ola"-pomyślałem, po czym zamknąłem oczy.

12 komentarzy:

  1. Genialny rozdział. Czekam na next.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, wgl świetny blog. Z niecierpliwością czekam na next.
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczynamy ! :D Zapraszam na mojego bloga ;d
    http://olaijacekrazem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział.Kiedy next?
    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział. Kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Rozwaliłaś mnie z tą kierownicą.
    Zapraszam również do mnie:
    jacekiolanazawsze.blogspot.com
    Kiedy next?
    Pozdrawiam
    żabka

    OdpowiedzUsuń
  7. Opowiadania przeczytałam wszystkie dzisiaj oj kiedy next już nie mogę się doczekać pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest szansa na kontynulacje tego swietnego bloga?? ����

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest szansa na kontynulacje tego swietnego bloga?? ����

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest szansa na kontynulacje tego swietnego bloga?? ����

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest szansa na kontynulacje tego swietnego bloga?? ����

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest szansa na kontynulacje tego swietnego bloga?? ����

    OdpowiedzUsuń